Jak znaleźć pracę

Jak znaleźć pracę

czyli wsłuchaj się w klaśnięcie jednej dłoni

Masz czasem takie dni, że walisz głową w mur i nic nie pomaga?

Łapiesz doła a świat wokół zaczyna coraz bardziej irytować i wkurwiać…

Zazwyczaj pojawiają się wtedy dwie możliwości: odpuszczasz albo zaciskasz zęby i ze zdwojoną siłą działasz dalej. Im większy napotykasz opór, tym więcej energii wydatkujesz. Kto lubi się poddawać? Kto lubi przegrywać?

Więc kolejne kawałki muru sypią się w zetknięciu z – poobijaną już – głową…

W połowie XIX wieku, niedoszły duchowny kościoła anglikańskiego i kolekcjoner chrząszczy, niejaki Karol Darwin spisał teorię, w której wśród wielu też była też taka:

Wygrają nie najsilniejsi

ale najlepiej dostosowani. Ci którzy są elastyczni i potrafią szukać optymalnych rozwiązań.

Dla mnie te słowa są jak przebudzenie. Są jak czysta kartka papieru, która ma nieskończenie wielki potencjał. Wystarczy go odkryć. Nic nie wymyślać, tylko wsłuchać się w jej głos (mam nadzieję, że nie potraktujesz mnie jak wariata :)). W tym napięciu lubię wtopić się w doświadczenie tego, co czuję. Doświadczeni odarte ze wszelkiej oceny. Bez szukania nazwy. Bez porównań z czystym doświadczeniem wkurwienia.

Zaczynam smakować to uczucie

i to, co czuję wszystkimi zmysłami. Wzrokiem, dotykiem, smakiem odkrywam je w ciele. To jak buddyjski koan: wsłuchiwania się w klaśnięcie jednej dłoni.  Niech płynie to, co się pojawia. Niech zanika to, co ma zaniknąć.

Czuję wtedy, że opada mgła wewnętrznych projekcji i chciejstwa a odsłaniają się litery na czystej kartce.  Wtedy lubię usiąść i zwyczajnie być.  Lubię to uczucie, kiedy świat pisze do mnie list zaszyfrowany na pustej kartce papieru.

Nasze życie chyba rzadko daje nam głębię spełnienia tylko dlatego, że pogwałciliśmy sami siebie, że

traktujemy się z przemocą

nawet jeśli finalnie osiągamy zamierzone cele.

Ja, wiele czasu poświęcałem na odkładanie życia na później. Full time job: Jak zdam maturę, to będę szczęśliwy. Jak skończę studia, to będę szczęśliwy. Jak dostanę pracę, jak awansuję, jak spłacę kredyt, jak podrosną dzieci… Wtedy będzie właściwy czas. Właściwy, żeby być szczęśliwy, żeby zacząć żyć inaczej. Wykreowany w wyobraźni obraz, że wtedy będzie właściwy moment by pełną piersią cieszyć się życiem.

Tylko że skoro ciągle jest później, to kiedy jest teraz?

Kiedy jest czas, żeby zwyczajnie być?

Być bez powodu,

bez celu,

tylko po to, by doświadczać.

Dziś wielu z nas towarzyszy pytanie: czy to co robię ma sens? Czy jestem szczęśliwy/a, spełniony/a?

Czy pogoń w dążeniu do kolejnego celu coś wnosi istotnego w nasze życie? Czy nas wyraża? Czy czujemy się spełnieni?

Dla mnie to, co robię ma ogromne znaczenie. Czuje w tym radość. Ogarnia mnie wzruszenie, kiedy mogłem komuś pomóc. Kiedy ktoś dostaje pracę. Ten rodzaj pracy ma dla mnie sens, który, mnie wyraża i który głęboko czuję.

Czasami poczucie, że

nie da się pomóc każdemu

– i uratować świat raz a dobrze. To jest męczące. Ale trzeba to przyjąć.

Czy praca nie powinna być po to by przynosić radość sobie i innym? Czy praca nie powinna być po to by obdarowywać świat potencjałem, który jest w naszych sercach i talentach? Kiedy otwieramy nasze umysły i nasze serca świat staje się lepszy.

Nie ma w tym poście wielu konkretnych rad. Jest raczej refleksja, kogoś kto się na chwilę zatrzymał nad czystą kartką papieru. Jestem szczęśliwy choć czasem bardzo, bardzo zmęczony. Życzę Ci również takiego zmęczenia w poczuciu bycia szczęśliwym. A przede wszystkim życzę Ci poczucia sensu w tym co robisz.

Chciałbym Was zachęcić do tego abyście pamiętali żeby się czasem zatrzymać, przyjrzeć się, i poczuć czy to co robicie ma dla Was sens.

Czy pomimo zmęczenia, które czasem przychodzi, czujesz się spełniony?  Czy Twoja praca wnosi wartość dla innych, czy jest tylko gonitwą za kolejnym świecidełkiem.

Czy BYĆ nie znaczy DOŚWIADCZAĆ i być tego doświadczenia ŚWIADOMYM? Dla mnie tak właśnie jest, tak to właśnie czuję. Przestać walczyć o coś, a zwyczajnie być z otwartością, to moje dzisiejsze przesłanie.

Ciągle za czymś gonię, a właściwie ścigam się, o lepszy świat, o lepsze życie. Ale tu nie chodzi o wyścig tylko o

taniec ze światem bez napięcia

bez przymusu. Wsłuchaj się w rytm, w melodię i nie opieraj się.

Czasem wszystko co możemy zrobić, to otworzyć niezapisany jeszcze zeszyt i wyczytać własną przyszłość.

Chcesz zderzyć myśli zadzwoń

Tu możesz wybrać termin

Pozdrawiam

Ernest

601 17 52 24

LinkedIn