fbpx

7 rzeczy, które warto przemyśleć przed spotkaniem rekrutacyjnym.

W procesie poszukiwania pracy, umówienie się na spotkanie rekrutacyjne to pierwszy duży krok. Drugi krok, jeszcze bardziej istotny, to dobrze wypaść na spotkaniu.

 

Spotkanie może wydawać się proste – idziesz, odpowiadasz na pytania i czekasz na propozycję oferty. Wtedy jednak dostajesz maila: „dziękujemy za udział w naszej rekrutacji, ale zdecydowaliśmy się na wybór innego kandydata”.  Ile jeszcze takich super okazji chcesz przegapić? Jak długo chcesz się zastanawiać „co z Tobą nie tak”?

 

Kiedy pokonałeś już 98% kandydatów w konkursie CV (czego gratuluję) i jesteś w gronie 3 do 8 szczęśliwców, to aż serce mnie boli, kiedy pomyślę, że ktoś mógłby pójść na spotkanie rekrutacyjne nieprzygotowany. To tak, jakby przed ostatnią prostą w finalnym biegu o złoto olimpijskie zacząć sobie wiązać sznurowadło licząc, że pozostali rywale skręcą sobie w tym czasie nogę.

 

W mojej pracy headhuntera, po spotkaniu kandydata z klientem zazwyczaj dzwonię do obojga z pytaniem: „i jak?”. Pierwszy telefon jest najczęściej do kandydata, aby wybadać, jak poszło i co potencjalnie usłyszę od klienta. Mówiąc w bardzo dużym uproszczeniu, sprawa wygląda tak: kiedy słyszę od kandydata, że poszło super, zaczynam się obawiać, zaczynam się dopytywać o czym rozmawiali i jakie padły odpowiedzi. Jeśli w odpowiedziach kandydata słychać jaka fajna jest to firma, jak fajny jest HR lub bezpośredni przełożony, jak dobrze im się rozmawiało, tym bardziej wiem, że nie jest dobrze i że w drugiej rozmowie (tym razem z klientem) usłyszę coś w stylu: „Panie Erneście, kogo mi Pan przysłał?”. Jeśli zaś kandydat mówi, że to było trudne spotkanie, że nie wie jak poszło, że klient jest bardzo wymagający, kiedy słyszę, że kandydat rozmawiał o realnie istniejących problemach firmy lub branży i o tym jak trudne jest to wyzwanie przed nową osobą, to staję się spokojny o dalsze losy kandydata.

 

Dlaczego tak się często dzieje?

 

Odpowiedź jest dość prosta. W praktyce klient wie, czy kandydat mu odpowiada, czy nie, w ciągu pierwszych ok. 10 minut. Jaki to ma związek z odczuciami kandydata? Jeśli po 10 minutach klient wie, że nic z tego nie będzie, a klient zaplanował na spotkanie 1 godzinę, to jaki ma to sens, żeby pognębiać kandydata i pokazywać mu, że nie dał rady? Wtedy zamiast wchodzić w ostrą wymianę ciosów definiujących potencjał, wiedzę i doświadczenie rozmówcy, wolimy zostawić miłe wrażenie, budując w ten sposób pozytywny wizerunek firmy. Klient chętnie opowiada o rzeczach mających niewielkie znaczenie z punktu widzenia biznesu, ale wspaniale podkreślających walory organizacji i stanowiska. Jakoś trzeba przetrwać kolejnych kilkanaście minut, gdyż każdy z kandydatów 10-minutowe spotkanie odebrałby jako lekceważące. Na ogół słabe spotkanie z managerem trwa ok. 40-50 min. i kończy się stwierdzeniem, że skontaktujemy się w wyznaczonym terminie. Dobre spotkanie trwa często ponad godzinę. To oczywiście uproszczenie, bo trudno w tym upatrywać żelaznej reguły. Piszę o tym raczej jako o mechanizmie, który często ma miejsce.

 

Czy można wpłynąć na losy spotkania?

Tak.

Jest kilka rzeczy, które warto przemyśleć:

 

  1. Najpierw rozkochaj. Przeczytaj wszystko, co się da, na temat firmy (stronę www, raporty finansowe). Zdobądź informacje na temat najważniejszych klientów. Zrozum środowisko, w którym pracodawca funkcjonuje. Zobaczysz, jak spektakularne zrobisz wrażenie, kiedy zadasz dobre, trafne pytanie, adekwatne do okoliczności. Wtedy zacznie się rozmowa rekrutacyjna – rozmowa o biznesie, a nie „przepytywanka”. Jeśli zdołasz być partnerem merytorycznym w dyskusji, to wygrałeś. Jeśli będziesz tylko odpowiadał na pytania, to jesteś przeciętniakiem i może przy odrobinie szczęścia trafi Ci się ta praca, jak ślepej kurze ziarno.
  2. Klarownie sformułuj uzasadnienie, dlaczego rozstałeś się lub chcesz rozstać się z poprzednim pracodawcą. Motywacja do zmiany jest szalenie istotna. Uwierz mi, że nie wystarczy slogan „szukam dalszego rozwoju”. Nawet jeśli klient nie będzie dociekliwy, to taką odpowiedzią i tak strzelisz sobie w kolano. Jeszcze dwa trafienia i już będzie miła pogawędka, bo nie będzie o co kruszyć kopii w tej rozmowie.
  3. Bądź precyzyjny i zwięzły w tym, co mówisz.
  4. Umiejętnie posługuj się wskaźnikami, pamiętając, że „dużo” lub „mało” jest zawsze w odniesieniu do czegoś.
  5. Nie zakładaj, że rozmówca ma taki sam poziom wiedzy (zwłaszcza pracownik działu HR lub headhunter), zna taką samą terminologię, pracował w oparciu o takie same wskaźniki, jak Ty. Upewnij się, że jesteś dobrze zrozumiany.
  6. Przemyśl swoje największe osiągniecia, z czego jesteś tak naprawdę dumny. Brzmi banalnie? Zrób takie proste ćwiczenie: nagraj 3-minutową odpowiedź na telefonie i odsłuchaj to, co powiedziałeś, a zobaczysz jakie to trudne, aby nie brzmiało trywialnie, jak slogan z taniej reklamy. Naucz się odpowiadać zgodnie z metodą „STAR”, z angielskiego Situation – Task – Action – Result.
  7. Przemyśl, jakich kompetencji, postaw i zachowań może oczekiwać potencjalny pracodawca.

 

To, o czym piszę, to tylko przykłady, ale jeśli gra toczy się o wysoką stawkę, pomyśl, na ile warto zainwestować w trening takiej rozmowy o pracę, posłuchać tego, czego nikt nie powie Ci podczas spotkań rekrutacyjnych. Zmaksymalizuj swoją szansę na dobrą pracę, zdobądź wiedzę i umiejętności, które pozwolą Ci wygrać i realizować swoje marzenia.

Zostaw to sznurowadło i umów się teraz 🙂

 

Powodzenia,

Ernest

 

LinkedIn