Trzy pytania, które warto zadać pracodawcy podczas rekrutacji aby nie wpaść z deszczy pod rynnę

Być może minęło już wiele miesięcy i kilkaset CV, które wysłałeś, aby stanąć oko w oko z przyszłym pracodawcą. Czujesz, że nie możesz tego zepsuć, tego co do tej pory osiągnąłeś na drodze do wymarzonej pracy. Warto jednak na chwilę się zatrzymać, żeby nie wpaść z deszczu pod rynnę. Dlatego, kiedy stoisz u bram wspaniale opisanej w ogłoszeniu oferty, a wynagrodzenie jest wyższe niż się spodziewałeś, weź głęboki oddech i zadaj przyszłemu pracodawcy 3 pytania.

 

  1. Oto pierwsze z nich: „Jakie są kryteria sukcesu na moim stanowisku?”. Albo: „Po czym Pan/Pani pozna, że odnoszę sukces na tym stanowisku?”. Pamiętaj, że nawet najbardziej lukratywnie brzmiąca oferta, ze wspaniałą (choć trudną do osiągnięcia) premią, może być mniej warta niż myślisz. Dopytaj o szczegóły. Spróbuj się dowiedzieć, ile osób spełnia takie oczekiwania, ilu osobom jest wypłacana premia. Warto w tym miejscu dopytać: „Jak celebrują Państwo sukcesy?”. Dzięki odpowiedzi na to pytanie dowiesz się, a przynajmniej poczujesz, czy jest to organizacja stawiająca na cele indywidualne czy pracę zespołową i na ile będziesz potrafił/potrafiła się w niej odnaleźć. Dowiesz się, co jest podstawową wartością, na której zależy pracodawcy. Czy jest to tylko wynik finansowy, czy jakość pracy, czy może współpraca z innymi. Poczujesz, na ile stanowisko daje Ci swobodę działania, a w jakim stopniu będziesz koncentrować się na egzekucji już wcześniej zaplanowanych i z góry narzuconych zadań.

 

  1. Drugie pytanie brzmi tak: „Jakie było Wasze największe wyzwanie w ubiegłym roku i co ono zmieniło w waszej firmie (lub dziale)?”. Dzięki tak postawionemu pytaniu masz szansę poznać dwa ważne obszary. Pierwszy z nich to szerszy kontekst biznesowy i uwarunkowania, w których funkcjonuje firma. Drugi obszar to na ile firma jest elastyczna, zwinna a co najważniejsze, wyciąga samodzielnie wnioski i potrafi uczyć się na własnych błędach. To może ujawnić jedną z dwóch kolejnych

rzeczy. Pierwsza – na wszystko są gotowe procedury korporacyjne i jedyne czego będzie się potencjalnie od Ciebie oczekiwało, to wdrożenie odpowiednich rozwiązań. Druga – w firmie istnieje duży obszar dowolności, co w konsekwencji skutkuje tym, że pracownicy mają możliwość samodzielnego kształtowania i poszukiwania rozwiązań, a przez to mają bardziej samodzielną i odpowiedzialną pracę.

 

  1. Ostatnie pytanie brzmi tak: „Co Państwa firma robi w ramach działań CSR?”. Zapytaj o społeczną odpowiedzialność biznesu, np. o inicjatywy podejmowane dla społeczności lokalnej. Rozmowa na ten temat otwiera pewien szerszy kontekst dotyczący kultury organizacyjnej. Pieniądze, które zarabiamy i to, co robimy, stanowi oczywiście bardzo ważny wymiar pracy. Ale wartości oraz kultura, z jaką mamy do czynienia w firmie oraz sens tego co robimy, ma ogromny wpływ na satysfakcję z wykonywanej pracy. Pomyśl przez chwilę – jeśli w organizacji jedyną wartością jest zysk, to jak zostaniesz potraktowany w sytuacji kryzysu lub sporu z pracodawcą? Jeśli dla firmy pieniądze są bogiem, możesz być pewien/pewna, że jesteś jedynie elementem ekonomicznym całego procesu, a rozstrzygnięcie Twojego potencjalnego problemu będzie podyktowane tylko korzyścią ekonomiczną pracodawcy.

 

Nie ma tu jedynie słusznych odpowiedzi. Gra toczy się wyłącznie o świadomą decyzję. Warto samodzielnie przed rozmową rekrutacyjną usiąść i zastanowić się – co jest dla Ciebie ważne, na czym naprawdę Ci zależy, z czego jesteś gotowy/gotowa zrezygnować, a co jest rzeczą nienegocjowalną.

 

Zapraszam na nasze spotkania w punkcie X, gdzie w życzliwym sobie środowisku osób poszukujących pracy, dzielimy się swoimi pomysłami i doświadczeniami.

LinkedIn