Jaki sens ma rąbanie drewna w procesie rekrutacji?  

Cztery wypróbowane rzeczy, które warto zrobić w kryzysie kariery zawodowej.

Wielkie rzeczy zazwyczaj dzieją się w momentach przełomu. Stare życie odchodzi, a nowe stoi za drzwiami. Jeśli jesteś z pokolenia X, w punkcie X swojej kariery, masz pewnie wiele do powiedzenia o swoich sukcesach. Pewnie pamiętasz takie rzeczy, które nie powinny się udać, a jednak się udały. Pewnie pamiętasz momenty, kiedy czułeś, że możesz przenosić góry i zostać kimkolwiek zechcesz. Że świat należy do ciebie, że masz kontrolę, że płyniesz w wyznaczonym przez siebie kierunku.

A teraz coś nagle się zmieniło.  Czujesz, że od momentu, kiedy szukasz pracy, nawet w domu jest jakoś inaczej. To tak, jakby ktoś odłączył Cię od prądu. Czujesz, że masz jeszcze zasilanie, ale lampka ostrzegająca o niskim poziomie baterii zaczyna migać na czerwono. Zanika poprzednia pewność siebie i poczucie sprawczości. Na początku było nawet przyjemnie. Czułeś, że wymarzony wypoczynek należał Ci się od dawna.

Teraz jednak odczuwasz, że ten przedłużający się urlop zaczyna uwierać. Zastanawiasz się może, czy wszyscy czują, że coś z Tobą nie tak. Praca, która do niedawna Cię definiowała, zaczyna być problemem. Czujesz się jak balast, jak mebel, który wszyscy obchodzą dookoła.  Z punktu widzenia chemii, w Twoim organizmie pojawia się nadmiar kortyzolu odpowiedzialnego za stres a testosteron spada.

Wątpisz w swoje możliwości. „Czy znajdę pracę?”, „Czy jestem jeszcze coś wart?”, „Czy powrócę na pozycję lidera?”. Choć zewsząd słyszysz dziesiątki mądrych rad dotyczących tego, co masz ze sobą zrobić, nie czujesz, by ktokolwiek rozumiał z czym się mierzysz.

Jeśli to, co opisałem powyżej wyraża w dużym stopniu Ciebie, proponuję zrobić cztery rzeczy, które sam przetestowałem. To nie jest teoria tylko moje osobiste doświadczenie, którym się chciałem z Wami podzielić.

  1. Przypomnij sobie, że bardzo często wielkie rzeczy dzieją się w momentach przełomu, a nagroda jest za drzwiami. Wystarczy podejść i je otworzyć. Jedyne czego teraz potrzebujesz, to odzyskać energię i wiarę, że tak jest naprawdę. Bez energii nie dojdziesz nawet do korytarza.

Opanuj stres. Zacznij od wysiłku fizycznego, rób to, co lubisz:

  • zacznij biegać,
  • skoś trawę,
  • rąb drewno,
  • pływaj lub zapisz się na boks.

Ważne, żebyś regularnie resetował swój umysł i obserwował zmiany w ciele. Gdy będziesz poprawiał wydolność swojego ciała, Twój umysł będzie wypoczywał, a Ty poczujesz kontrolę. Zrelaksowany umysł ma dostęp do zasobów – widzi więcej, a przez poczucie sprawczości zyskuje siłę.

  1. Lodowaty prysznic o poranku jest pomocny. Zacznij od małego palca. Obserwuj doznania na styku lodowatej wody i jeszcze suchego, nie polanego wodą ciała. Słuchawkę prysznica przesuwaj bardzo powoli, cały czas obserwując tylko to, co czujesz na styku lodowatej wody. Nie powiem Ci, co się dalej stanie – sam to przetestuj. Ja byłem zdumiony. Zimny prysznic to pomysł zaczerpnięty od Grzegorza Wierchowca, który jest dla mnie jednym z najbardziej inspirujących osób z którym rozmawiałem na temat stresu.
  2. Ciało i umysł są ze sobą połączone – jedno wpływa na drugie, wzajemnie potwierdzając swoje doznania. Co mam na myśli? Już wyjaśniam. Kiedy stresujesz się przed ważną prezentacją lub rozmową kwalifikacyjną, robi Ci się sucho w ustach. Kiedy zmoczysz usta łykiem wody, wysyłasz do mózgu sygnał, że sytuacja jest pod kontrolą. Nie o piciu wody jednak chciałem Ci powiedzieć, tylko o rzeczy wręcz niewiarygodnej. Przypomnij sobie swój największy sukces i ten szczególny moment, kiedy się o nim dowiedziałeś. Przypomnij sobie, co czułeś i co najważniejsze, jaką postawę przyjęło Twoje ciało. Zobacz jak naturalne są gesty sportowców, którzy wygrywają – powtarzaj to 3 razy dziennie po 3 minuty. Domyślam się co myślisz, ale nie oceniaj, zanim nie spróbujesz. Twoje ciało przypomni sobie tamto uczucie sukcesu i poczujesz energię. Bądź uważny, a po chwili Twój umysł otrzyma potwierdzenie sygnału, jaki dostało od ciała. Twoje ciało wpływa na Twój umysł, na Twoje samopoczucie, a co jeszcze ważniejsze, wpływa na to, jak jesteś odbierany. Czy tego chcesz czy nie, Twoje ciało wysyła podświadomie sygnały, które są odbierane w postaci mikrofeedbacku przez osoby rekrutujące. Zrób prostą rzecz. Przed wejściem na rozmowę rekrutacyjną wejdź do łazienki i przyjmij postawę sukcesu. To tylko 3 minuty. Nikt tego nie zobaczy, a Ty odzyskasz energię i dostęp do zasobów w Twoim mózgu. Daj mi koniecznie znać, czy działa.
  3. Zacznij medytować. To co w ogromnym stopniu budzi w nas stres jest niczym innym jak lękiem spowodowanym destrukcyjnymi myślami o przyszłość. Medytacja zaś w swoim początkowym (fundamencie) zaczyna się od koncentracji np. na przedmiocie lub oddechu. Kiedy czujesz, że twoje myśli zaczynają budować dyskursywne negatywne mentalne scenariusze, przypomnij sobie, że twoim zadaniem jest niewymuszona uważność. Powróć do obiektu twojej koncentracji. Z czasem obserwuj pojawiające się myśli. Dotknij je delikatnie świadomością i pozostaw, nie usuwaj ich po prostu je zobacz. Z czasem będziesz nabierał świadomości nie tylko swoich myśli, ale i pojawiających się emocji. Jeśli dopiero chcesz wypróbować ten sposób radzenie sobie ze stresem rób krótkie sesje 3-5 min, ale staraj się je robić możliwie często. Nawet kilkanaście razy dziennie. Jeśli natłok dyskursywnych myśli jest nie do opanowania warto pomyśleć o wizycie u specjalisty i być może terapii lekowej.

 

A Wy jakie macie pomysły na radzenie sobie ze stresem?

Pozdrawiam Was

Ernest Wencel

 

LinkedIn